BAL CHARYTATYWNY ANNY I RAFAŁA DUTKIEWICZÓW
BAL CHARYTATYWNY ANNY I RAFAŁA DUTKIEWICZÓW
Około pół miliona złotych zebrano na balu charytatywnym Anny i Rafała Dutkiewiczów. Największą kwotę uzyskało pióro, którym prezydent podpisywał kontrakt z Hewlettem-Packardem. Wylicytowano je za 45 tys. zł
"Witam, ekscelencjo" - dowcipkował prezydent, witając wraz z żoną w piątkowy wieczór kolejnych przybyłych. Przez godzinę prezydentostwo wyściskali m.in. Leszka Czarneckiego, najbogatszego wrocławianina, Grzegorza Dzika, szefa firmy Impel, kardynała Mariana Gołębiewskiego, wojewodę Krzysztofa Grzelczyka, szefa Ossolineum Adolfa Juzwenkę, rektora Politechniki prof. Tadeusza Lutego, ambasadorów Angoli, Irlandii, USA, Czech, Meksyku, posła PiS-u Dawida Jackiewicza, senatora Tomasza Misiaka.
Bal pęcznieje z roku na rok: przynosi coraz większe dochody i przyciąga coraz więcej gości.. Kiedy startował przed czterema laty, 170 osób bawiło się w Dorincie. Tym razem ponad pół tysiąca osób wypełniło halę IASE, największą salę w mieście. - Chętnych i tak było więcej – mówi Anna Dutkiewicz.
To prezydencka para decydowała, kogo zaprosić. Kryterium - "zamożni i z sercem, którzy dostaną gwarancję, że ich pieniądze zostaną sensownie wykorzystane". Tym razem dochód pójdzie na wyposażenie ośrodka wczesnej diagnostyki uszkodzeń mózgu i patologii noworodków. Pierwszy taki w Polsce, powstał w grudniu przy Szpitalu Dziecięcym im. Korczaka. Bilety kosztowały 300 zł od osoby; kilkanaście osób mogło skorzystać z puli komercyjnej - po 3 tys. zł.
Na aukcji, prowadzonej z werwą przez Tomasza Wołodźkę, za 45 tys. zł sprzedano pióro, którym prezydent podpisał kontrakt z Hewlettem-Packardem (kupił je Stanisław Han, prezes Hasco-Lek).
Pióro od kontraktu z LG Philips poszło za 30 tys. zł, kurtka Małysza - za 8 tys. Andrzej Baworowski z firmy ATM za 10 tys. zł zlicytował pelerynę, w której Wojciech Dzieduszycki występował na scenicznych deskach. Za butelkę wina ze stołu Jana Pawła II Leszek Czarnecki dał 11 tys. i przekazał do drugiej licytacji. Michał Kosela, właściciel EPI, kupił ją więc później za 25 tys. zł.
Jazzowo-swingujący zespół Zbigniewa Czwojdy i Olga Bończyk tak roztańczyli gości, że prezydent z żoną wyszli z sali jako ostatni dopiero o piątej nad ranem.
O podniebienia gości dbała Karczma Lwowska i Radisson. - Piotr Pabisiak, najlepszy kucharz sieci Radissona, przeszedł z Wrocławia do Krakowa, ale dyrekcja oddelegowała go do nas na tydzień przed balem, specjalnie żeby przygotował menu - opowiada Anna Dutkiewicz.
Bufet kusił solą przekładaną musem z sera pleśniowego, tatarem z tuńczyka z rukolą, pasztetem z królika, szczupakiem, gruszkami faszerowanymi musem z szynki. Na "stacji gotowania przy gościach" obiecująco wyglądały imponujący gar pełen małży w gorącym bulionie. - Ale niestety, ani jeden się nie otworzył. A ściągaliśmy świeże, z zagranicy, miały być z winem i szalotką, po belgijsku. Teraz pójdą do kosza - biadał kucharz, zwalając wszystko na datę - piątek i jeszcze trzynastego.







